Witam
Dzisiaj przygotowałam dla Was post dotyczący moich przemyśleń. Pisanie notek tego typu sprawia mi dużo radości i satysfakcji. Nie przedłużam i zapraszam!
Coraz częściej w moim życiu pojawiają się momenty, w których czuję się bezsilna. Na pewne rzeczy, po prostu nie mam wpływu.Nie mogę nic zrobić. Kompletnie nic. Nie sprawię, że wyśmiewaną dziewczynę z mojej szkoły, wszyscy zaczną lubić. Nie sprawię, że mieszkańcy mojej miejscowości staną się dla siebie mili. Nie sprawię, że mniej osób będzie emigrować z Polski. Nie mogę zakończyć wojny na Ukrainie. Nie sprawię, że ludzie na całym świecie przestaną głodować. Nie mogę i już! Ciężko jest mi się z tym pogodzić, ponieważ jeszcze kilka lat temu, myślałam, że jestem w stanie zrobić wszystko. Ale nie jestem. Świat nigdy nie będzie mi podporządkowany. Nieważne czy jutro, za miesiąc, za 50 lat i tak jakiś człowiek będzie cierpiał. Tak to wszystko działa. Patrzymy na innych przez pryzmat pieniędzy. Niestety, prędko to się nie zmieni... Okey, mogę zacząć krzyczeć, że tak nie może być! Że to wszystko zmierza w złym kierunku! Ludzie przestają być ludźmi. A uczucia wykorzystywane są do zdobycia określonych celów. Ale to nic nie zmieni. Usłyszy mnie może kilka osób. Znając życie pomyślą jeszcze, że zwariowałam... Nie jestem w stanie pozmieniać wszystkiego. Choć jest to trudne, trzeba ten fakt zaakceptować.
Ale nie wszystko stracone. Nie zmienię całego świata. Ale wiem jak zmienić osobę, na którą mówię "ja". A to już bardzo dużo. Może warto zastanowić się nad własnym postępowaniem. Może warto porozmawiać z wyśmiewaną koleżanką, dla mnie to tylko chwila, ale dla niej znaczy to bardzo wiele. Może warto uśmiechnąć się do pierwszej napotkanej osoby na ulicy. Może warto zadzwonić do cioci, która obecnie przebywa za granicą. Może warto wziąć udział w jakieś zbiórce dla Ukraińców czy wesprzeć fundację pomagającą głodnym dzieciom. Może warto... Nie przekonasz się dopóki nie spróbujesz.
Myślę, że możemy narzekać wtedy, kiedy nie mamy na coś wpływu. Jeżeli możemy cokolwiek zrobić, być może i nie za wiele, zróbmy to! Zmiany zaczynajmy od siebie. Inaczej nigdy się nie powiodą! Naprawdę.
Lubicie czytać posty o przemyśleniach? Zgadacie się ze mną w sprawie zmian, czy może macie odrębne zdanie?
Dzisiaj przygotowałam dla Was post dotyczący moich przemyśleń. Pisanie notek tego typu sprawia mi dużo radości i satysfakcji. Nie przedłużam i zapraszam!
Coraz częściej w moim życiu pojawiają się momenty, w których czuję się bezsilna. Na pewne rzeczy, po prostu nie mam wpływu.Nie mogę nic zrobić. Kompletnie nic. Nie sprawię, że wyśmiewaną dziewczynę z mojej szkoły, wszyscy zaczną lubić. Nie sprawię, że mieszkańcy mojej miejscowości staną się dla siebie mili. Nie sprawię, że mniej osób będzie emigrować z Polski. Nie mogę zakończyć wojny na Ukrainie. Nie sprawię, że ludzie na całym świecie przestaną głodować. Nie mogę i już! Ciężko jest mi się z tym pogodzić, ponieważ jeszcze kilka lat temu, myślałam, że jestem w stanie zrobić wszystko. Ale nie jestem. Świat nigdy nie będzie mi podporządkowany. Nieważne czy jutro, za miesiąc, za 50 lat i tak jakiś człowiek będzie cierpiał. Tak to wszystko działa. Patrzymy na innych przez pryzmat pieniędzy. Niestety, prędko to się nie zmieni... Okey, mogę zacząć krzyczeć, że tak nie może być! Że to wszystko zmierza w złym kierunku! Ludzie przestają być ludźmi. A uczucia wykorzystywane są do zdobycia określonych celów. Ale to nic nie zmieni. Usłyszy mnie może kilka osób. Znając życie pomyślą jeszcze, że zwariowałam... Nie jestem w stanie pozmieniać wszystkiego. Choć jest to trudne, trzeba ten fakt zaakceptować.




