poniedziałek, 8 czerwca 2015

Jak zmienić świat?

  Witam
  Dzisiaj przygotowałam dla Was post dotyczący moich przemyśleń. Pisanie notek tego typu sprawia mi dużo radości i satysfakcji. Nie przedłużam i zapraszam!


  Coraz częściej w moim życiu pojawiają się momenty, w których czuję się bezsilna. Na pewne rzeczy, po prostu nie mam wpływu.Nie mogę nic zrobić. Kompletnie nic. Nie sprawię, że wyśmiewaną dziewczynę z mojej szkoły, wszyscy zaczną lubić. Nie sprawię, że mieszkańcy mojej miejscowości staną się dla siebie mili. Nie sprawię, że mniej osób będzie emigrować z Polski. Nie mogę zakończyć wojny na Ukrainie. Nie sprawię, że ludzie na całym świecie przestaną głodować. Nie mogę i już! Ciężko jest mi się z tym pogodzić, ponieważ jeszcze kilka lat temu, myślałam, że jestem w stanie zrobić wszystko. Ale nie jestem. Świat nigdy nie będzie mi podporządkowany. Nieważne czy jutro, za miesiąc, za 50 lat i tak jakiś człowiek będzie cierpiał. Tak to wszystko działa. Patrzymy na innych przez pryzmat pieniędzy. Niestety, prędko to się nie zmieni... Okey, mogę zacząć krzyczeć, że tak nie może być! Że to wszystko zmierza w złym kierunku! Ludzie przestają być ludźmi. A uczucia wykorzystywane są do zdobycia określonych celów. Ale to nic nie zmieni. Usłyszy mnie może kilka osób. Znając życie pomyślą jeszcze, że zwariowałam... Nie jestem w stanie pozmieniać wszystkiego. Choć jest to trudne, trzeba ten fakt zaakceptować.


Ale nie wszystko stracone. Nie zmienię całego świata. Ale wiem jak zmienić osobę, na którą mówię "ja". A to już bardzo dużo. Może warto zastanowić się nad własnym postępowaniem. Może warto porozmawiać z wyśmiewaną koleżanką, dla mnie to tylko chwila, ale dla niej znaczy to bardzo wiele. Może warto uśmiechnąć się do pierwszej napotkanej osoby na ulicy. Może warto zadzwonić do cioci, która obecnie przebywa za granicą. Może warto wziąć udział w jakieś zbiórce dla Ukraińców czy wesprzeć fundację pomagającą głodnym dzieciom. Może warto... Nie przekonasz się dopóki nie spróbujesz.


  Myślę, że możemy narzekać wtedy, kiedy nie mamy na coś wpływu. Jeżeli możemy cokolwiek zrobić, być może i nie za wiele, zróbmy to! Zmiany zaczynajmy od siebie. Inaczej nigdy się nie powiodą! Naprawdę.
  Lubicie czytać posty o przemyśleniach? Zgadacie się ze mną w sprawie zmian, czy może macie odrębne zdanie? 

piątek, 5 czerwca 2015

Blogowanie, z czym to się je?

  Hejo!
  Muszę się Wam przyznać, że nie miałam pojęcia jakie zdjęcia dodać pod tym postem, dlatego postanowiłam wykorzystać fotografie, które udało mi się zrobić w zeszłym miesiącu. Być może nie są one jakieś wspaniałe, ale ja jestem z nich w miarę zadowolona. Oczywiście wszystkie wykonane są zwykłą cyfrówką.
 
    Jak wiecie, albo i nie wiecie do blogowania wróciłam po 1,5 miesiąca, nie oszukujmy się jest to sporo czasu. Znowu sprawia mi to wiele radości! Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego przestałam to robić? Na pewno powodem był brak czasu, ale z tym można sobie jakoś poradzić. Więc o co chodzi? 

  Wczoraj zdałam sobie sprawę, że jeszcze jakiś czas temu za dużo uwagi poświęcałam statystykom. Nie mogłam zrozumieć czemu obserwatorzy tak wolno przybywają, a liczba odwiedzin nie powala. Coraz więcej czasu poświęcałam na tzw. "promowanie" bloga. W tym wszystkim zgubiłam gdzieś sens jego pisania. Przecież liczba odwiedzin wcale nie mówi, że blog jest super, albo beznadziejny. Jest tak wiele wartościowych, ale mało popularnych blogów! Pisanie nowych postów czy robienie zdjęć to coś co powinno sprawiać mi radość, a nie jakaś liczba. Liczba to liczba. Nie można do niej przykładać wielkiej wagi! Bycie blogerem to coś więcej, dużo więcej... 


  Moje wnioski? W przyszłości postaram się więcej czasu poświęcać na dopracowywanie wpisów. No i przede wszystkim chcę czerpać radość z tego co robię. Bo to jest najważniejsze! Postaram się też mniej przejmować się statystykami. Wiadomo, że nie można ich mieć całkiem gdzieś, bo warto wiedzieć, które posty najbardziej podobają się czytelnikom. Ale pamiętajmy, statystyka nie jest wyrocznią, która mówi który blog jest okey, a który to kompletna porażka! 
Co sądzicie o poście? Spodobały Wam się zdjęcia?

czwartek, 4 czerwca 2015

Co u mnie?

Hej!
  W końcu nastąpiłam długo oczekiwane (głównie przeze mnie :D) mój powrót do blogowania! Planuje wprowadzić kilka zmian w blogu, ale o tym dowiecie się w najbliższym czasie. Chciałabym też podjąć współpracę. Jeżeli któraś z Was, współpracuje z jakąś firmą, i chciałaby mi udzielić jakiś wskazówek, koniecznie piszcie w komentarzach lub na mój adres e-mail. Nie ukrywam, że zależy mi na tym.
  Teraz mam dla Was małą relację z mojej wycieczki do Warszawy! Na szczęście pogoda nam dopisała, codziennie było po 30 stopni! W stolicy spędziłam cudowne 3 dni. Co mi się najbardziej podobało? Chyba to, że każdy ma swój styl i nie wstydzi się go pokazywać. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że u mnie w szkole, prawie każdy wygląda tak samo. Być może jest to spowodowane brakiem akceptacji, a być może trudniejszym dostępem do lepszych sklepów odzieżowych. Nie wiem.




  Zachwycił mnie też widok budzącego miasta! Ten ranny zgiełk, który otulają promienie słoneczne... Cudo po prostu! Warszawa będzie mi się też kojarzyć z zabytkami oraz z historiami, które skrywają. Bardzo widoczna jest też mieszanka kultur, którą w mojej miejscowości raczej nie zobaczymy. No i Złote Tarasy, czyli ogromna galeria handlowa! Strasznie żałuję, że mieliśmy na zakupy w niej tak mało czasu. no ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Wszystkie te czynniki powodują, że w tym cudownym mieście panuje niepowtarzalny klimat! Do domu przyjechałam totalnie zainspirowana! Właśnie czegoś takiego potrzebowałam!
 
A Wy byliście kiedyś w Warszawie? Gdzie jedziecie na wycieczki szkolne?

PS Ponieważ zdjęcia, które udało mi się zrobić w Wawie kompletnie nie nadają się na bloga, posłużyłam się Google Grafiką.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Czas, dlaczego się nie zatrzymuje?

Witam!
Nie miałam pojęcia, jakie zdjęcia wykorzystać w dzisiejszym poście, więc postanowiłam pokazać Wam jak zmieniałam się z biegiem czasu. Zapraszam!
Czas. Ciągle płynie i płynąć będzie. Wszystko przemija, to dobre i to złe. Nieustannie... Jesteśmy bezsilni, wobec niego - czasu.
Z czym najbardziej kojarzy mi się słowo "czas"?
No oczywiście z powiedzeniem "czas leczy rany". Czy naprawdę leczy? Nie mam pojęcia. Może i tak. Ale wiem na pewno, że... nigdy go nie zatrzymamy. Nie będziemy drugi raz cieszyć się wspaniałymi chwilami. Owszem, mamy wspomnienia, ale to nie to samo. Nie możemy ominąć trudnych momentów naszego życia. Z drugiej zaś strony nie będziemy musieli przeżywać ich jeszcze raz.
Co by było gdyby czas stał w miejscu?
Trudno to sobie wyobrazić. Słońce nigdy by nie zachodziło? A może byłaby cały czas noc? Ludzie nie starzeliby się. Nie mogliby nabierać doświadczenia. Czy rodziłyby się nowe osoby? A może ludzie by umierali? Pytania, na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi.
Niektórzy próbują zatrzymać czas, wychodzi im to z marnym skutkiem, np. Renee Zellweger. Patrząc na takie osoby, pojawia się pytanie: dlaczego wstydzą się tego, że czas upływa? Czemu chcą okłamać siebie i świat, że wcale nie mają tylu lat? Po co?
Czas jest dobry. Mimo, że upływa. Nieustannie. Trzeba się z tym pogodzić. I doceniać. Wszytko. Każdą chwile, bo niezależnie od tego czy jest dobra, czy zła-minie. Nie wstydźmy się upływającego czasu. Nie warto.

Spodobał Wam się taki bardzo nietypowy post? Cieszycie się, że czas płynie nieustannie? Chcielibyście umieć przenosić się w przyszłość i przeszłość?